sobota, 21 lutego 2015

II

-Wróciłam!-krzyknęłam załamana. W domu panuje półmrok, żadnych zapachów, więc gdzie jest Logan z moją przeprosinową pizzą.-Logan, gdzie jesteś?-pytałam zaglądając po pustych pokojach. Zrezygnowana zaczęłam podążać w stronę swojego pokoju. Leniwym krokiem rzuciłam torbę w kąt pokoju i zaczęłam zdejmować koszulkę.
-Rozumiem, że jesteśmy przyjaciółmi, ale nie musisz się przy mnie rozbierać. Przecież to ja miałem ciebie przepraszać, a nie ty mnie.
-Dupek, ale to nic nowego.-złapałam jedną z pobliskich rzeczy i próbowałam trafić w Logana rozwalonego na moim łóżku, ale niestety z marnym skutkiem-Gdzie jest moja przeprosinowa pizza?  Zdawało mi się, że tego chciałam.
Chłopak z uśmiechem pokazał na swój brzuch.
-Nie mów, że zjadłeś całą pizze. Dlaczego nic nie mówisz? Przez ten uśmiech wyglądasz jak totalny idiota. Będziesz gruby.-powiedziałam, po czym rzuciłam w niego poduszką. Niestety złapał ją w locie. Tym czynem uchronił moją szybę przed bliskim kontaktem z moim jaśkiem.
-Trochę mi to zajmie.-Prężył muskuły jak jakiś niedorozwinięty człowiek.-Te mięśnie zajęły mi trzy lata.
-A w trzy dni możesz się ich pozbyć.
-Ty w trzy dni możesz wyrobić sobie super mięśnie.
-Sądziłam, że sypiasz tylko z chłopakami.
-Hej!-uniósł ręce w geście obronnym.-Nie obwiniaj mnie. Tatuś wie czego chce i tatuś mówi, że ma ochotę na pewną dziewczynę.
-Nie fantazjuj gejozo. Skup się na prawej ręce. To twoja prawdziwa dziewczyna i sądzę, że już tak zostanie.-zaczęłam cmokać do niego.
~*~*~
-Już nigdy nie poproszę o tuzin pizzy.-klepałam się już dobrą godzinę po brzuchu mając nadzieję, że nudności z powodu przejedzenia pójdą i nigdy nie wrócą.
-Zgadzam się z tym. Czy ty to widzisz? Mój brzuch zamienił się w pizzową ciąże.
-Aw, będziesz mieć małe pizzunie.-mówiłam, wygłupiając się przed jego brzuchem jak simsy w simsach.-chłopiec czy dziewczynka?
-To i to. Będą się ruchać.
-Co?-musiałam aż wstać z niego, bo chyba się przesłyszałam.
-Oglądałem gdzieś, że rodzeństwo ze sobą współżyło i postanowiłem, że moje dzieci również mogą robić takie rzeczy.
-Takie rzeczy nie są normalne. Rodzeństwo nie może pozwolić sobie na takie coś!
-Ty chodzisz ze mną, chociaż się nie kochamy.
-Co?-zaczęłam się jąkać. Dlaczego on uważa, że się nie kochamy? Przecież przyjaciel kocha przyjaciela, czy nie?-Dlaczego tak sądzisz?
-Wiesz o tym, że wolę chłopaków?
Logan's POV
-Wiem o tym, ale wiesz..-mówiła jak gdyby nic, ale w jej oczach widać było wyraźny smutek, rozczarowanie? Nie wiem o co chodzi, ale niezbyt mi się to podoba.
-Nie mów, że się we mnie zakochałaś.-objąłem ją mocniej w pasie.-Hej, Niki, co z tobą?
-Nic, masz rację.-lekko sapnęła i położyła się na mojej klatce piersiowej, gdzie kreśliła różne nieznane mi wzory. Nagle dziewczyna uwolniła się z mojego uścisku i szybkim krokiem wyszła z pokoju. Ewidentnie widać, że coś jest nie tak. Postanowiłem ruszyć ociężałe ciało i pójść za dziewczyną, gdy wszedłem do swojego pokoju ujrzałem dziewczynę. Leżała na łóżku skulona, a jej sylwetka lekko drżała.
-Niki, co się dzieje?-odpowiedziała mi cisza. Podszedłem do dziewczyny i dopiero zrozumiałem, że płacze.-Niki, odpowiedz. Martwię się.-gdy dziewczyna nadal milczała, podniosłem jej drobną sylwetkę i umieściłem na moich kolanach.-Niks. Nie ignoruj mnie,proszę.-wolnymi ruchami objęła mój kark dłońmi i wtuliła się w mój tors.
-I can't say they stole the stars and put them in your eyes girl-zacząłem śpiewać pierwszą piosenkę, która przyszła mi na myśl.
-Co ty robisz?-spytała delikatnie i zaczęła ciągnąć moją koszulkę, aby zakryć nią uszy.
-Śpiewam. Nie słyszysz?
-Strasznie fałszujesz.
-Strasznie płaczesz.
-Jestem kobietą. Mam prawo płakać.
-Jestem mężczyzną. Mam prawo fałszować.
-Chyba tylko w gaciach.-Ona to powiedziała. Chyba się popłacze ze śmiechu.-Boże! Dopiero zdałam sobie sprawę jak to zabrzmiało.
-Nie musisz się tłumaczyć. Mi osobiście..-nie dane mi było dokończyć, ponieważ dziewczyna szybko wyrwała się z moich objęć i ruszyła w nieznanym mi kierunku. Przy drzwiach się zatrzymała i spojrzała na mnie mówiąc.-Dobranoc Logs. Cieszę się, że jesteś moim przyjacielem. -Po tych słowach wyszła, a ja całą noc myślałem nad jej słowami.
~*~*~
-Logs czerwona czy granatowa?-jak każdy wie Niki idzie na randkę z moim crushem. Moim. Nie jej. MOIM. Dobra nieważne i tak będzie mój. Od rana dziewczyna latała i załatwiała różne sprawy. Poprawiała makijaż, pilnowała, żeby nie jeść nic nieodpowiedniego i aby mieć świeży oddech. Co dziesięć minut przeglądała szafę i zmieniała zdanie, ponieważ sądziła, że to pierwsza randka i musi się starać, a za minutę twierdziła, że jest odwrotnie i uważała iż musi pokazać klasę i zachęcić chłopaka do działania. W najlepszym przypadku stwierdziła, że to nie jest randka tylko spotkanie z powodu zniszczenia dobrego ciastka. Ja jedynie oglądam powtórki ze wszystkich dziedzin sportu i czujnie obserwuje poczynania dziewczyny. Co jakiś czas mierze ją wzrokiem, gdy przechodzi obok telewizora. Jedynym plusem tej sytuacji jest jej strój, którego nie zmieniła od paru ładnych godzin, a mianowicie chodzi mi o jego brak. Żartuje. Chodzi po domu w seksownej bieliźnie, a ja jako chłopak, który preferuje w dziewczynach pochłaniam wzrokiem jej umięśniony tyłek. W końcu jestem jej pseudo chłopakiem i powinienem mieć jej dupę na wyłączność.-Logs żyjesz?-ah, zapomniałem. Teraz Niks wychyla głowę zza drzwi, a jej długie włosy wiszą jakby miały zaraz wpaść w nicość.
-Żyje.-powiedziałem oblizując usta. Czemu jej tyłek tak na mnie działa? Nie myślcie, że zmieniłem orientację po zobaczeniu dupy Niks. Co to, to nie. Oglądając go od momentu przebudzenia można się do niego nieźle przyzwyczaić, a milion dirty thinks przeszło przez mój umysł.
-Pytałam czerwona czy granatowa.
-Jeśli długa to granatowa, a krótka to weź wyliczankę.
Niki's POV 
Nakładałam ostatnie warstwy tuszu i byłam gotowa do wyjścia. Posłuchałam się mojego gejozy i włożyłam granatową sukienkę. Według Leeroy'a wyglądałabym perf-ect.
 -Wychodzisz już?-Nagle w drzwiach ukazał się Logan. Jego postura, oczy i koszulka z napisem "Mam zły dzień i nie chce rozmawiać" mówiła, że nie jest okay. Możliwe, że to złudzenie, ale wydaje mi się, że jest smutny. Chyba, że naprawdę nie potrafię odczytywać mimiki jego twarzy. Jestem naprawdę okropna. Po tylu latach znajomości nadal nie potrafię rozpoznać kiedy jest smutny i zawsze wkłada te idiotyczne koszulki. Chociaż zawsze istnieje możliwość, że wewnętrznie promieniuje szczęściem i zaraz będzie robił gwiazdę, aby pokazać jak bardzo się cieszy i będzie zarażać swoim entuzjazmem.-W ogóle czemu założyłaś długą sukienkę skoro miało to być tylko wyjście na ciastko.
-Okazało się, że kolega nie może iść, więc zaprosił mnie na bal rodzinny. Logan co się dzieje?- próbowałam złapać jego podbródek, ale niestety odsunął się. Chwila. On się nigdy nie odsuwa. Chyba, że jest zazdrosny.-OMG. LOGAN! TY JESTEŚ ZAZDROSNY! I TO JESZCZE NIE O MNIE!
-Nie jestem. W ogóle co to za pomysł, aby zabierać cię na bal rodzinny? Przecież ty żresz ciastka jak zwierze!
-Jestem małpą czego ty ode mnie wymagasz. Jejku Logan wiesz, że nie pocałuje go ani nic, bo jesteśmy w pseudo związku, a to oznacza, że należę do ciebie, a Simon nie wygląda na chłopaka, który chciałby zadzierać ze sportowcami. Logan wiesz dobrze, że nie chce abyś cierpiał, a twoja koszulka podpowiada mi, że w środku rozpadasz się na kawałki.-objęłam jego twarz dłońmi.-Logan ty i ja zawsze razem. To się nigdy nie zmieni. Nie chce go podrywać, bo to twoja działka. Ja jestem tutaj tylko po to by cię wspierać, a kto wie może dzięki mnie go poznasz i będziecie później szczęśliwi. Bez dzieci, ale szczęśliwi.
-Z dziećmi.-poprawił mnie i uśmiechnął się tak uroczo, że moje serce chyba topiło się w środku.
-Chyba po moim trupie. Nie pozwolę, aby twoje dzieci cierpiały z powodu dwóch tatusiów. Może zabawisz się w trójkąt i dodasz sobie kolejnego tatusia dla kolejnego dziecka.
-Dziękuje Niks.-po tych słowach delikatnie pocałował mnie w czoło i powiedział-teraz spieprzaj. Spóźnisz się, a Simon nie może czekać na taką przebojową dziewczynę.
-Trzymaj kciuki.
-Za ciebie zawsze.
~*~*~
Podążałam dość szybkim krokiem w stronę parku. Nic dziwnego, że podczas jednych z urodzin dostałam od Logana zegarek bez cyfr z napisem "whatever i'm late anyway". Zawsze się spóźniam. Wyjdę trzydzieści minut przed czasem, droga zajmuje dziesięć, ale i tak się spóźniam. Jakim cudem? Naukowcy do tej pory są bezradni. Raz nawet na własną imprezę urodzinową się spóźniłam. Miałam wrócić do domu o szesnastej, ale uciekł mi pociąg i musiałam czekać dwie godziny na następny. Więc wróciłam do domu, gdzieś około dwudziestej drugiej. Zastałam moich rodziców i gości jak grali w monopoly. Jak mi było głupio. Resztkami sił doczołgałam się do parku. Czas poćwiczyć nad kondycją hej! Lekko dysząc zaczęłam przemierzać wzrokiem przez tłumy ludzi, którzy dzisiaj wręcz bombardowali park. Pod jednym z drzew stał Simon. Kochany blondasek. Zajęty przez gejoze. Szkoda. Marnuje się. Simon również ubrał się w odświętny strój. Tylko, że on mógłby udać się wszędzie w tym garniturze, nawet do kościoła, a ja w szykownej sukience na jakiś bal, ślub czy..nieważne. Swoje blond włosy zostawił w artystycznym nieładzie. Jego niebieskie oczy szybko odnalazły mnie w tłumie. Obczaił mnie wzrokiem, a ja postanowiłam powtórzyć tę czynność. No wiecie, że niby dopiero go zauważyłam. Nie powiem, że wygląda źle, bo nie chce iść do piekła. Niestety wygląda lepiej niż dobrze. Mam ochotę zdjąć tę sukienkę i z miną przegranej udać się do mieszkania, gdzie zdam całą relacje Parksowi. Po analizie mojego wyglądu uśmiechnął się szeroko do mnie i zaczął podążać w moim kierunku. Nie wiem czy ten uśmiech to wewnętrzny śmiech z mojej kreacji czy naprawdę wyglądam super. Chociaż Leeroy powiedział, że wyglądam perf-ect. Tak, przed wyjściem oglądałam teledysk do best song ever. 
-Witaj Simonie.-zachowam grację. Przecież ja nie mam gracji. Pochodzę od małpy, więc czego ja chce.
-Cześć. Ładnie wyglądasz.
-O tobie również nie da się powiedzieć niczego złego.
-Wiem, że oczekiwałaś tylko ciastko ode mnie, a nie zabranie na jakiś nudny bal. Obiecuje, że wynagrodzę ci to.
-Nie musisz i tak bym siedziała, oglądała jakieś durne filmy z Loganem i opychała się pizzą jak nienormalna i dopiero zdałam sobie sprawę jak to brzmi.
-Brzmi genialnie. Ja nigdy nie siedziałem ze znajomymi w durnych ciuchach i jadłem pizze jak małpa.
-Serio? To musisz kiedyś do mnie wpaść! Obowiązkowo! Nie przyjmuje odmowy. Człowieku ty nie wiesz co to dobre życie. Obowiązkowo idziesz do lumpu, kupujesz dobre dresy i koszulkę i wpadasz do nas. 
-Z wielką chęcią.
-Nie wiem czy mogę zapytać, ale dlaczego nigdy nie szalałeś ze znajomymi przy głupich filmach?
-Otóż moi "znajomi". Zauważmy cudzysłów przy nich są jakby to ująć. Zbyt dumni, aby to zrobić.-poczułam się pokrzywdzona. Zbyt dumni? To kim ja jestem dla nich? Wieśniakiem?-Hej, spokojnie. Nie chciałabyś ich poznać. Są strasznie narcystyczni i zależy im tylko na względach rodzin, aby w przyszłości ich firmy dobrze działały. Trzymam się z nimi ze względu na ojca, ale nigdy nie traktowałem ich poważnie.
-To może czemu zaprosiłeś mnie na bal? Wątpię, aby znalezienie dla ciebie pary było czymś niewyobrażalnie trudnym. Nie lepiej było wziąć kogoś kto umie się zachowywać?
-Nie. Nie chce już słuchać o nowych butach od armaniego, torebek od chanel i innych pierdół. Chciałem zabrać kogoś normalnego, a patrząc na ciebie wyglądasz na normalną dziewczynę, która dobrze się bawi żyjąc. Chciałbym tak kiedyś spróbować. Zabrzmi to głupio, ale oceniłem cię po tym jak strąciłem ci ciastko.
-Masz rację. Głupio to brzmi. Nie wiem co powiedzieć, bo pierwszy raz zdarzyła mi się taka sytuacja. Ale widać, że brakuje ci chęci życia. Sorry not sorry, ale mnie nie oszukasz. Jestem jak mnie nazwałeś "ciesząca się z życia" i teraz swoją wiedzę przekaże tobie, a ty potomnym, a oni dalej i no. Obiecuje na mały paluszek. Wchodzisz w to?

wtorek, 20 stycznia 2015

I

-Bierz popcorn i oglądamy kolejny film.-powiedziała delikatnie, spoglądając na mnie.
-Już idę, co ci tak zależy na tym filmie?-spytałem, rzucając się leniwie na kanapę obok Niki.-i tak zaraz zaśniesz, a później to ja będę musiał cię nosić do łóżka lub znosić twój ciężar ciała i ciche pomruki.
-Palant!-po tych słowach rzuciła we mnie poduszką.-Nie moja wina, że jestem zmęczona i idę spać. Wiesz, taka uroda nie robi się sama. Trzeba podarować jej trochę snu.
-Wiesz, takie ego nie robi się samo.-zacząłem ją przedrzeźniać.-Trzeba podarować mu trochę czasu.
-Jesteś okropny. Za karę ty włączysz film, a ja zajmuje całą kanapę.-powiedziała, uśmiechając się-Moje pomruki biorą się zawsze po horrorach, bo później śnią mi się koszmary.
-To poproś chłopaka, aby później cię przytulił. Zdaje mi się, że zostawiłaś go, gdzieś na górze. Jak on miał? Pan beboś?
-Ty jesteś moim chłopakiem, idioto. Nie obrażaj mojej przytulanki.
-Skrzywdziłaś go. Kto normalny nazywa misia pan beboś? Nikt.
-Weź idź włączyć ten film i nie denerwuj mnie już.
~*~*~*~
-Kto tu się boi jak baba,hm?
-Nie wiem, ja tylko pokazuję twoją reakcję na wszystko.-powiedziałem, przesyłając Niki buziaki w powietrzu.
-Wiesz, gdzie te całusy możesz sobie wsadzić? Albo dobra nie odpowiadaj, wolę nie śnić o tobie pieprzącym jakiegoś faceta.
-No to może powiesz mi, co jest strasznego w tym pseudo horrorze?
-Wszystko! Człowieku, czy ty tego nie widzisz? Może wzrok cię zawodzi, a może to jednak wina słuchu? No zobacz! Ta mała dziewczynka jest sama, a zaraz zapewne przyjedzie pociąg z jakiegoś powodu i..
-Przecież tu nie ma torów kolejowych! Jak przyjedzie to stwierdzam, że ten film nie ma sensu i pójdę spać.
-Fapać, a nie spać.-mruknęła pod nosem.-No i co z tego, że nie ma torów. To pociąg widmo, więc po co mu jakieś tory, przyleci i będzie po dziewczynce.
-Przecież pociągi nie latają! Ty coś brałaś?
-Logan, czy ty mnie słuchasz?
-Jasne, że cie słucham. Mówiłaś, że ten pociąg lata, a one nie latają. Nie zrobisz ze mnie idioty, znowu.
-To widmo, a nie normalna maszyna. Słuchasz co dwa słowa, jak nie co pięć.
-Widać, że słaby budżet.-mruknąłem z niezadowolenia.
-Shh..Masz popcorn, opychaj się nim i shut up!-mówiła wpychając mi garść popcornu na oślep.
-Tobie już starczy telewizji na dzisiaj lub na całe życie.- po tych słowach wyłączyłem telewizor.
-CO TY ZROBIŁEŚ! LOGAN, SZMATO, BOŻE, JA CIE ZABIJE!
-Kiedyś będziesz mi za to dziękować.
-Masz racje. Dziękuje Logan. Miło z twojej strony, że troszczysz się o mnie.-powiedziała głosem pełnym sarkazmu.
-A teraz czas spać.-Zdecydowałem za nas dwóch i wolnym krokiem ruszyłem w stronę swojego pokoju.
~*~*~
-Logan, Parker, Logs, przyjacielu-słyszałem ciche pomrukiwania i szturchnięcia w mój bok. Powoli się przebudzając, otworzyłem oczy i ujrzałem przestraszoną twarz Niko, która z przerażeniem patrzyła się na mnie.
-Niki, co się stało? Wyglądasz okropnie.
-Dzięki, ty też wyglądasz jak milion dolców. Przyszłam tylko o pomoc, ale chyba nie będziesz chciał tego zrobić.
-No mów. Mam dzisiaj dzień dobroci dla zwierząt.
-Boje się.-wyznała, po czym spuściła wzrok w dół.
-Nie mów, że oglądałaś ten horror.
-Znaczy to było tak, gdy poszedłeś do swojego pokoju, ja zadzwoniłam na skype do koleżanki i ona chciała coś obejrzeć. Powiedziałam, że oglądaliśmy horror, ale nie było mi dane go dokończyć, wręcz mi go zabroniono. Ona zaczęła się śmiać i powiedziała, żebym włączyła dla niej. Odwróciłam kamerkę w stronę telewizora i zaczęła oglądać, a ja rozmawiałam z nią i przypadkiem wiem, co działo się dalej. Teraz boje się nawet tutaj stać, a bardzo chce mi się siku.
-Zapomnij.
-Mówiłeś, że masz dzień dobroci dla zwierząt!
-Jednak zmieniłem zdanie, idź siku i zobaczymy, co dalej.-Po moich słowach dziewczyna uśmiechnęła się do mnie lekko, po czym udała się w stronę toalety, a ja próbowałem nie zasnąć.
-LOGAN! PRZYJDŹ DO MNIE, PROSZĘ!
-PO CO?-spytałem.
-BOJE SIĘ WYJŚĆ, CO JEŚLI JAKIŚ NINJA ZABÓJCA STOI ZA DRZWIAMI LUB GORZEJ, POTWÓR?-parsknąłem. Kto by pomyślał, że osoba w jej wieku nadal boi się ciemności, potworów i kto wie jeszcze czego.
-PRZECIEŻ TAM NIKOGO NIE MA.
-SKĄD WIESZ? MOŻE ON WŁAŚNIE CHCE, ABYŚ TAK MYŚLAŁ?
-ZAMKNIJ OCZY I BIEGNIJ.
-NIE, BO SIĘ UDERZĘ.
-TO MOŻESZ TAM SPAĆ. NA WIESZAKU POWINIEN BYĆ RĘCZNIK, A PAPIER MOŻE POSŁUŻYĆ CI JAKO PODUSZKA.
-A ŁÓŻKO?
-WANNA.
-WANNA?
-WANNA.-odpowiedziałem próbując spać dalej.
~*~*~
-Niki? Gdzie jesteś?-szukałem dziewczyny dobre dwie godziny! Nigdzie jej nie było. Przeszukałem wszystkie pokoje, garderoby, szafy, szuflady, nic. Ślad o niej zaginął. Próbowałem do niej zadzwonić, ale prawdopodobnie ma wyciszony telefon, jak zawsze. Zaraz mnie coś trafi. Nie ma nawet śladów, aby spędziła noc w tym domu, więc gdzie ona mogła pójść? Zrezygnowany postanowiłem wziąć relaksacyjny prysznic i pomyśleć, gdzie ten geniusz mógł się skryć. Po drodze zabrałem wszystkie najpotrzebniejszych rzeczy: ręcznik i bieliznę. Skupiony na swoim zadaniu wszedłem do łazienki, włączyłem muzykę i odkręciłem wodę, gdy do moich uszu dotarł krzyk.
-TY IMBECYLU! NAJPIERW KAŻESZ MI SPAĆ W WANNIE, A TERAZ WYLEWASZ NA MNIE LODOWATĄ WODĘ.-krzyczała, machała rękami we wszystkie strony i ciskała pioruny w moją stronę, a ja stałem zaskoczony i tylko patrzyłem na dziewczynę.
-Niki, ty żyjesz.
-Nie, umarłam, a teraz będę cię nawiedzać. Ty ćwoku, jak mogłeś mi to zrobić.
-Dlaczego spałaś w wannie?-spytałem nadal nie rozumiejąc tej sytuacji.
-Ty się mnie jeszcze pytasz? Jesteś głupi czy głupi, albo lepiej nie odpowiadaj na to pytanie. Nie pamiętasz nic? Zmusiłeś mnie do spania w wannie, bo nie chciało ci się ruszyć twojego grubego dupska, aby przyjść po mnie do łazienki! Dobrze wiesz, że boje się ciemności.
-Niks...ja nie wiem co powiedzieć, przepraszam.
-Nie chce żadnych przeprosin.-po tych słowach dziewczyna wyszła z pokoju, posyłając mi jedno ze swoich spojrzeń, którego nie byłem w stanie rozszyfrować.
-Kobiety..
 Niki's POV
Szybkim krokiem szłam przez miasto, a łzy ciskały mi się do oczu. Byłam bezradna. Całą noc spędziłam w łazience, ponieważ temu idiocie nie chciało się do mnie przyjść, a rano udawał, że nic się nie stało. Wiem, że zachowuje się jak rozpieszczone dziecko, ale panicznie boje się ciemności. Logan dobrze o tym wie i od dziecka próbował mi pomóc pozbyć się tego lęku.
-LOGAN! PRZYJDŹ DO MNIE, PROSZĘ!
-PO CO?
-BOJE SIĘ WYJŚĆ, CO JEŚLI JAKIŚ NINJA ZABÓJCA STOI ZA DRZWIAMI LUB GORZEJ, POTWÓR?-panikowałam. Inaczej nie da się tego uzasadnić. Jestem tchórzem, wiem o tym, ale co ja mogę na to poradzić? Od zawsze boje się ciemności i chyba nigdy się to nie zmieni.
-PRZECIEŻ TAM NIKOGO NIE MA.
-SKĄD WIESZ? MOŻE ON WŁAŚNIE CHCE, ABYŚ TAK MYŚLAŁ?
-ZAMKNIJ OCZY I BIEGNIJ.-poradził.
-NIE, BO SIĘ UDERZĘ.-nie żeby mi się to kiedyś zdarzyło...wyczujcie ten sarkazm.
-TO MOŻESZ TAM SPAĆ. NA WIESZAKU POWINIEN BYĆ RĘCZNIK, A PAPIER MOŻE POSŁUŻYĆ CI JAKO PODUSZKA.
-A ŁÓŻKO?
-WANNA.
-WANNA?-spytałam z niedowierzaniem, on sobie kpi, prawda?
-WANNA.-odpowiedział, a po chwili można było usłyszeć ciche pomrukiwanie. Zapewne zasnął.
-LOGAN! LOGS! PARKER! FRAJERZE! GEJOZO! KOCHANIE! KWIATUSZKU! KURWO! OBUDŹ SIĘ, PRZYJDŹ DO MNIE!-błagałam i modliłam się o cud. O BOŻE! Ja zawsze noszę telefon przy sobie. Nieważne, gdzie jestem, czy w toalecie,  czy w tramwaju, a może na operacji. ZAWSZE GO MAM. Moje wybawienie, kocham go. Teraz tylko, gdzie on jest. Zaczęłam szperać po kieszeniach. Jedna, druga, nie ma! Jeju, przecież on musi tu być. Ile ja mam kieszeni w spodniach od piżamy? Myślałam, że dwie. W tym momencie jestem gotowa sprawdzić nawet, czy w kapciach go nie ma. Szybkim ruchem usiadłam na dywanie i zaczęłam zdejmować kapcioszki. Wywracam jednego i nic, wywracam drugiego i słyszę jakiś huk. Niki, nic się nie dzie..ej chwila! To mój telefon. Niczym skillem pingwina rzuciłam się na telefon i przejechałam brzuchem po płytkach, ale mam go. Jestem zwycięzcą. Szybko włączyłam latarkę i wyszłam z łazienki podekscytowana, że wreszcie będę mogła się położyć w ciepłym łóżeczku bez proszenia się o to idioty, który śpi kilka ścian dalej. Zadowolona faktem, że wygrałam z ciemnością podążałam w stronę swojego pokoju, gdy nagle nastała ciemność. Spanikowana uciekłam z powrotem do łazienki, gdzie zamknęłam się na cztery zamki. W przenośni oczywiście. Zaczęłam trząść telefonem niczym zawodowiec, mając nadzieję, że niedługo się włączy i powie "żartowałem, a teraz wracaj do pokoju i śpij". Niestety tak się nie stało.
Ścisnęłam pięści ze złości. Nadal nie mogę uwierzyć, że spędziłam całą noc w wannie. Jestem idiotką, że pozwoliłam mu zasnąć. Z głupiego tematu wanny przeszłam na jeszcze głupsze przemyślenia np. sens życia, dlaczego jem zupę, jak i tak później trafi do toalety. Pomysłów było bardzo dużo aż szkoda o nich wspominać. Nie chce się jeszcze bardziej kompromitować. W ten sposób minęło mi kilka godzin i gdy zaczęło się ściemniać postanowiłam wrócić do domu. Wolnym ruchem wstałam z ławki i zaczęłam iść w stronę domu. Oczywiście, że wstąpiłam na ciasto i powróciłam do mojej wędrówki. Zadowolona z siebie opychałam się ciastem i uśmiechałam się jak nienormalna do telefonu, wysyłając przy tym głupie sms'y.
Do: Gejoza Parks.
Dodałam ci kropkę do nazwy. Strzeż się, kropka nienawiści nadchodzi. Mam nadzieję, że przygotowałeś super niespodziankę dla mnie.
P.s. nie, nie chce oglądać ciebie nago ani nic z tych rzeczy, więc jak coś zamów tuzin margarity lub jakieś innej, dobrej pizzy to wtedy zastanowię się, co z tobą zrobić.
Pogryzając kolejny kęs mojego ciasta i myśląc, jak pognębić dalej Logana, poznałam chodnik od pupy strony. Wiem, jak to brzmi. Niestety ktoś miał strasznie twardy brzuch i możliwe, że będę miała guza na środku czoła. To jeszcze mogę znieść, ale moje ciasto za trzy dolce wylądowało na mnie.
-Ygh, moje ciasto.
-Martwisz się ciastem, a nie tym, że masz połowę ciasta na nowej bluzce?-gestykulował rękami, podkreślając znaczenie tych słów. Marna parodia dziewczyn.
-Idiota.-burknęłam pod nosem, ale chyba trochę zbyt głośno.
-Woo,przepraszam.-uniósł ręce do góry w geście poddania.-W nagrodę mogę ci kupić nawet dwa takie ciasta lub zabrać na najlepsze ciasto na całym świecie.
-To brzmi kusząco, ale nie jestem pewna, co jeśli jesteś jakimś pedofilem, który podrywa dziewczyny na ciasto?
-Jestem Simon i możliwe, że nawet mnie kojarzysz.
-Przykro mi, ale nie. Znaczy twarz skądś kojarzę, ale no..nie wiem skąd.
-Chodzimy razem na uczelnie. Siedzę przed tobą, chyba na każdych wykładach.
-O boże!-krzyknęłam przestraszona i schowałam twarz we włosach. Coś czuje, że moja twarz kolorem przypomina pomidora.-Wiem kim jesteś! Jestem Niki, miło mi cię poznać, skoro nie jesteś pedofilem to chętnie skusze się na to ciasto. Jutro podam ci mój numer i powiesz mi, co, gdzie i jak.

ALE ZE MNIE IDIOTKA.

______________________________________________________

No i właśnie mamy pierwszy rozdział, yay. Trochę długo mi zajęło pisanie go. Nie będę się tłumaczyć, dlaczego przez tyle nic się nie pojawiło, bo brzmi to jak tania wymówka, którą używa tak naprawdę każdy, noł fenks. Rozdział, cóż..nie jest idealny, ale chyba nie jest najgorszy, więc dziękuje za przeczytanie go. Widzimy się następnym razem.-hemx

czwartek, 1 stycznia 2015

Wstęp

Wiecie jak to jest kochać osobę, która nigdy nie będzie nasza? Bycie innym jest strasznie bolesne. Niestety nie mamy żadnego wpływu na to kim jesteśmy i jakimi się rodzimy. Życie nie jest żadną fundacją do spełniania życzeń, a kościół nie chce tolerować osób takich jak ja. Tak naprawdę nigdzie nie potrafię znaleźć miejsca, gdzie mógłbym pokazać prawdziwego siebie. Osoby, które znają prawdę uważają mnie za wybryk natury, ale sądzę, że pomimo swoich minusów fajnie jest być kimś innym.Może i wyglądam na zwykłego nastolatka, ale niestety coś wewnątrz mnie czyni mnie kimś wyjątkowym. Nie uganiam się za dziewczynami jak większość nastolatków, może nie będę rozpisywać się na ten temat tylko powiem, że nie kręcą mnie dziewczyny. Tak, dobrze słyszycie, ja wolę chłopaków. Na szczęście nie zostałem sam z tym wszystkim. Od małego mam przy sobie osobę, która w każdej chwili jest gotowa mi pomóc i każdego dnia dziękuję temu kto stworzył ziemię za to, że mi ją zesłał. Tą osobą jest moja przyjaciółka, która towarzyszy mi od bardzo dawna, ale o tym już wspomniałem. Może teraz opowiem coś o sobie. Nazywam się Simon Parker, ale wszyscy mówią na mnie "Parks". Łatwo można wywnioskować, że wzięło się to z mojego nazwiska. Mam dziewiętnaście lat, czyli nie chodzę już do szkoły..znaczy tak do połowy, bo aktualnie jestem studentem, który próbuje dorobić, ale z marnym skutkiem. Przewyższam większość studentów o głowę, więc jestem trochę ponad średniego wzrostu, ale to chyba dobrze. Mam "dziewczynę", która jest moją najlepszą przyjaciółką i ma na imię Nicola. Mam kręcone włosy, koloru czarnego, oczy ciemne jak węgle i blada cera jak u wampira. Oklepany wygląd, który dotyczy 1/3 postaci w opowiadaniach. Mogę napisać, że jestem sportowcem? Nie żeby tak nie było, ale zawsze chciałem o tym wspomnieć, chociaż nigdy nie mogę tego udowodnić. Pochodzę z małego miasteczka, którego nawet nikt nie jest w stanie uwiecznić na mapie. Aktualnie mieszkam w Los Manh. Wraz z Niki wynajmujemy małą kawalerkę i mamy się całkiem dobrze. Nigdy się razem nie nudzimy. Ogólnie to zapomniałem dodać, że moja gerlfrjend zna całą prawdę i wie o mojej orientacji. Niby nie ma z tym problemu, ale kto wie jak jest naprawdę..hehe..if you know what i mean..Przecież jestem cudownym chłopakiem, który ma super charakter, wyrzeźbione ciało i jest mega atrakcyjny, no przynajmniej inni tak mówią, może..Znaczy jedna osoba tak mówi, tą osobą jest moja mama, ale liczy się, że ktoś tak sądzi i nie można mnie nazwać kłamcą. No to dalej, co mógłbym istotnego napisać o sobie. Aktualnie podoba mi się chłopak, który chodzi ze mną na wykłady. Na moje szczęście, a jego nie, bo przecież nikt nie lubi czuć się obserwowanym, ja siedzę praktycznie za nim na każdych wykładach, chociaż już tak naprawdę na każdych znajduje się, gdzieś za nim i mam idealny widok na jego posturę. Dziwne, że jeszcze nikt się nie zorientował, że zerkam na niego co dwie sekundy, chociaż może być tak, że każdy uważa, że spoglądam na swoją "dziewczynę", która siedzi, gdzieś pomiędzy nami. Z Niki tworzę "idealny związek", przynajmniej wszyscy w szkole tak sądzą, ale dla nas to tylko przysługa. Ona pomaga mi ukrywać moją orientację, a ja ratuję ją przed napalonymi facetami w naszej szkole, jak widać jednak ludzie się mnie boją, ponieważ żaden do niej nie podchodzi, gdy jestem w pobliżu. Uczę się średnio, znaczy uczyłem, ponieważ aktualnie nie mam żadnych zaliczeń, a liceum skończyłem z średnimi ocenami, chociaż dobrze wiem, że było mnie stać na więcej. Chłopak, który mi się podoba ma na imię Simon i musicie uwierzyć mi na słowo, że jest mega przystojny oraz ma cudowny charakter. Niestety pochodzi z bogatej rodziny. Trzyma się raczej na uboczu, nie przebywa z najbardziej popularnymi osobami, szóstkowy uczeń, godnie reprezentuje rodzinę oraz chodzi na dużo kółek dla kujonów. Przez to nie mamy żadnych wspólnych znajomych, a przyjaźń reprezentanta szkoły w sporcie i kujona może wydać się trochę podejrzana. Nie żeby coś, ale już kilka razy próbowałem z nim rozmawiać. Dyskusja kończyła się w połowie zdania, a mi było trochę głupio siedzieć z nim w ciszy, więc zawsze udawałem, że ktoś mnie woła i odchodziłem zły na siebie. Może opowiem wam coś więcej o nim. Logan jest w moim wieku, jest mojego wzrostu, chociaż może trochę niższy, o jakiś centymetr lub dwa, ale zawsze coś. Również posiada urodę typowego bohatera z fan fiction, czyli blond włosy, niebieskie oczy. Ma malinowe, pełne usta oraz uwydatnione kości policzkowe.Mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają, ale w moim przypadku jeszcze się tak nie stało. Czekam na ten właściwy moment, przynajmniej tak sobie wmawiam, ale kiedyś będziemy razem, zobaczycie.
____________________________
Chciałabym życzyć wszystkim szczęśliwego nowego roku, aby był on jednym z lepszych. Dziękuję za przeczytanie moich wypocin, pozdrawiam-hemx