-Już idę, co ci tak zależy na tym filmie?-spytałem, rzucając się leniwie na kanapę obok Niki.-i tak zaraz zaśniesz, a później to ja będę musiał cię nosić do łóżka lub znosić twój ciężar ciała i ciche pomruki.
-Palant!-po tych słowach rzuciła we mnie poduszką.-Nie moja wina, że jestem zmęczona i idę spać. Wiesz, taka uroda nie robi się sama. Trzeba podarować jej trochę snu.
-Wiesz, takie ego nie robi się samo.-zacząłem ją przedrzeźniać.-Trzeba podarować mu trochę czasu.
-Jesteś okropny. Za karę ty włączysz film, a ja zajmuje całą kanapę.-powiedziała, uśmiechając się-Moje pomruki biorą się zawsze po horrorach, bo później śnią mi się koszmary.
-To poproś chłopaka, aby później cię przytulił. Zdaje mi się, że zostawiłaś go, gdzieś na górze. Jak on miał? Pan beboś?
-Ty jesteś moim chłopakiem, idioto. Nie obrażaj mojej przytulanki.
-Skrzywdziłaś go. Kto normalny nazywa misia pan beboś? Nikt.
-Weź idź włączyć ten film i nie denerwuj mnie już.
~*~*~*~
-Kto tu się boi jak baba,hm?
-Nie wiem, ja tylko pokazuję twoją reakcję na wszystko.-powiedziałem, przesyłając Niki buziaki w powietrzu.
-Wiesz, gdzie te całusy możesz sobie wsadzić? Albo dobra nie odpowiadaj, wolę nie śnić o tobie pieprzącym jakiegoś faceta.
-No to może powiesz mi, co jest strasznego w tym pseudo horrorze?
-Wszystko! Człowieku, czy ty tego nie widzisz? Może wzrok cię zawodzi, a może to jednak wina słuchu? No zobacz! Ta mała dziewczynka jest sama, a zaraz zapewne przyjedzie pociąg z jakiegoś powodu i..
-Przecież tu nie ma torów kolejowych! Jak przyjedzie to stwierdzam, że ten film nie ma sensu i pójdę spać.
-Fapać, a nie spać.-mruknęła pod nosem.-No i co z tego, że nie ma torów. To pociąg widmo, więc po co mu jakieś tory, przyleci i będzie po dziewczynce.
-Przecież pociągi nie latają! Ty coś brałaś?
-Logan, czy ty mnie słuchasz?
-Jasne, że cie słucham. Mówiłaś, że ten pociąg lata, a one nie latają. Nie zrobisz ze mnie idioty, znowu.
-To widmo, a nie normalna maszyna. Słuchasz co dwa słowa, jak nie co pięć.
-Widać, że słaby budżet.-mruknąłem z niezadowolenia.
-Shh..Masz popcorn, opychaj się nim i shut up!-mówiła wpychając mi garść popcornu na oślep.
-Tobie już starczy telewizji na dzisiaj lub na całe życie.- po tych słowach wyłączyłem telewizor.
-CO TY ZROBIŁEŚ! LOGAN, SZMATO, BOŻE, JA CIE ZABIJE!
-Kiedyś będziesz mi za to dziękować.
-Masz racje. Dziękuje Logan. Miło z twojej strony, że troszczysz się o mnie.-powiedziała głosem pełnym sarkazmu.
-A teraz czas spać.-Zdecydowałem za nas dwóch i wolnym krokiem ruszyłem w stronę swojego pokoju.
~*~*~
-Logan, Parker, Logs, przyjacielu-słyszałem ciche pomrukiwania i szturchnięcia w mój bok. Powoli się przebudzając, otworzyłem oczy i ujrzałem przestraszoną twarz Niko, która z przerażeniem patrzyła się na mnie.
-Niki, co się stało? Wyglądasz okropnie.
-Dzięki, ty też wyglądasz jak milion dolców. Przyszłam tylko o pomoc, ale chyba nie będziesz chciał tego zrobić.
-No mów. Mam dzisiaj dzień dobroci dla zwierząt.
-Boje się.-wyznała, po czym spuściła wzrok w dół.
-Nie mów, że oglądałaś ten horror.
-Znaczy to było tak, gdy poszedłeś do swojego pokoju, ja zadzwoniłam na skype do koleżanki i ona chciała coś obejrzeć. Powiedziałam, że oglądaliśmy horror, ale nie było mi dane go dokończyć, wręcz mi go zabroniono. Ona zaczęła się śmiać i powiedziała, żebym włączyła dla niej. Odwróciłam kamerkę w stronę telewizora i zaczęła oglądać, a ja rozmawiałam z nią i przypadkiem wiem, co działo się dalej. Teraz boje się nawet tutaj stać, a bardzo chce mi się siku.
-Zapomnij.
-Mówiłeś, że masz dzień dobroci dla zwierząt!
-Jednak zmieniłem zdanie, idź siku i zobaczymy, co dalej.-Po moich słowach dziewczyna uśmiechnęła się do mnie lekko, po czym udała się w stronę toalety, a ja próbowałem nie zasnąć.
-LOGAN! PRZYJDŹ DO MNIE, PROSZĘ!
-PO CO?-spytałem.
-BOJE SIĘ WYJŚĆ, CO JEŚLI JAKIŚ NINJA ZABÓJCA STOI ZA DRZWIAMI LUB GORZEJ, POTWÓR?-parsknąłem. Kto by pomyślał, że osoba w jej wieku nadal boi się ciemności, potworów i kto wie jeszcze czego.
-PRZECIEŻ TAM NIKOGO NIE MA.
-SKĄD WIESZ? MOŻE ON WŁAŚNIE CHCE, ABYŚ TAK MYŚLAŁ?
-ZAMKNIJ OCZY I BIEGNIJ.
-NIE, BO SIĘ UDERZĘ.
-TO MOŻESZ TAM SPAĆ. NA WIESZAKU POWINIEN BYĆ RĘCZNIK, A PAPIER MOŻE POSŁUŻYĆ CI JAKO PODUSZKA.
-A ŁÓŻKO?
-WANNA.
-WANNA?
-WANNA.-odpowiedziałem próbując spać dalej.
~*~*~
-Niki? Gdzie jesteś?-szukałem dziewczyny dobre dwie godziny! Nigdzie jej nie było. Przeszukałem wszystkie pokoje, garderoby, szafy, szuflady, nic. Ślad o niej zaginął. Próbowałem do niej zadzwonić, ale prawdopodobnie ma wyciszony telefon, jak zawsze. Zaraz mnie coś trafi. Nie ma nawet śladów, aby spędziła noc w tym domu, więc gdzie ona mogła pójść? Zrezygnowany postanowiłem wziąć relaksacyjny prysznic i pomyśleć, gdzie ten geniusz mógł się skryć. Po drodze zabrałem wszystkie najpotrzebniejszych rzeczy: ręcznik i bieliznę. Skupiony na swoim zadaniu wszedłem do łazienki, włączyłem muzykę i odkręciłem wodę, gdy do moich uszu dotarł krzyk.
-TY IMBECYLU! NAJPIERW KAŻESZ MI SPAĆ W WANNIE, A TERAZ WYLEWASZ NA MNIE LODOWATĄ WODĘ.-krzyczała, machała rękami we wszystkie strony i ciskała pioruny w moją stronę, a ja stałem zaskoczony i tylko patrzyłem na dziewczynę.
-Niki, ty żyjesz.
-Nie, umarłam, a teraz będę cię nawiedzać. Ty ćwoku, jak mogłeś mi to zrobić.
-Dlaczego spałaś w wannie?-spytałem nadal nie rozumiejąc tej sytuacji.
-Ty się mnie jeszcze pytasz? Jesteś głupi czy głupi, albo lepiej nie odpowiadaj na to pytanie. Nie pamiętasz nic? Zmusiłeś mnie do spania w wannie, bo nie chciało ci się ruszyć twojego grubego dupska, aby przyjść po mnie do łazienki! Dobrze wiesz, że boje się ciemności.
-Niks...ja nie wiem co powiedzieć, przepraszam.
-Nie chce żadnych przeprosin.-po tych słowach dziewczyna wyszła z pokoju, posyłając mi jedno ze swoich spojrzeń, którego nie byłem w stanie rozszyfrować.
-Kobiety..
Niki's POV
Szybkim krokiem szłam przez miasto, a łzy ciskały mi się do oczu. Byłam bezradna. Całą noc spędziłam w łazience, ponieważ temu idiocie nie chciało się do mnie przyjść, a rano udawał, że nic się nie stało. Wiem, że zachowuje się jak rozpieszczone dziecko, ale panicznie boje się ciemności. Logan dobrze o tym wie i od dziecka próbował mi pomóc pozbyć się tego lęku.-LOGAN! PRZYJDŹ DO MNIE, PROSZĘ!
-PO CO?
-BOJE SIĘ WYJŚĆ, CO JEŚLI JAKIŚ NINJA ZABÓJCA STOI ZA DRZWIAMI LUB GORZEJ, POTWÓR?-panikowałam. Inaczej nie da się tego uzasadnić. Jestem tchórzem, wiem o tym, ale co ja mogę na to poradzić? Od zawsze boje się ciemności i chyba nigdy się to nie zmieni.
-PRZECIEŻ TAM NIKOGO NIE MA.
-SKĄD WIESZ? MOŻE ON WŁAŚNIE CHCE, ABYŚ TAK MYŚLAŁ?
-ZAMKNIJ OCZY I BIEGNIJ.-poradził.
-NIE, BO SIĘ UDERZĘ.-nie żeby mi się to kiedyś zdarzyło...wyczujcie ten sarkazm.
-TO MOŻESZ TAM SPAĆ. NA WIESZAKU POWINIEN BYĆ RĘCZNIK, A PAPIER MOŻE POSŁUŻYĆ CI JAKO PODUSZKA.
-A ŁÓŻKO?
-WANNA.
-WANNA?-spytałam z niedowierzaniem, on sobie kpi, prawda?
-WANNA.-odpowiedział, a po chwili można było usłyszeć ciche pomrukiwanie. Zapewne zasnął.
-LOGAN! LOGS! PARKER! FRAJERZE! GEJOZO! KOCHANIE! KWIATUSZKU! KURWO! OBUDŹ SIĘ, PRZYJDŹ DO MNIE!-błagałam i modliłam się o cud. O BOŻE! Ja zawsze noszę telefon przy sobie. Nieważne, gdzie jestem, czy w toalecie, czy w tramwaju, a może na operacji. ZAWSZE GO MAM. Moje wybawienie, kocham go. Teraz tylko, gdzie on jest. Zaczęłam szperać po kieszeniach. Jedna, druga, nie ma! Jeju, przecież on musi tu być. Ile ja mam kieszeni w spodniach od piżamy? Myślałam, że dwie. W tym momencie jestem gotowa sprawdzić nawet, czy w kapciach go nie ma. Szybkim ruchem usiadłam na dywanie i zaczęłam zdejmować kapcioszki. Wywracam jednego i nic, wywracam drugiego i słyszę jakiś huk. Niki, nic się nie dzie..ej chwila! To mój telefon. Niczym skillem pingwina rzuciłam się na telefon i przejechałam brzuchem po płytkach, ale mam go. Jestem zwycięzcą. Szybko włączyłam latarkę i wyszłam z łazienki podekscytowana, że wreszcie będę mogła się położyć w ciepłym łóżeczku bez proszenia się o to idioty, który śpi kilka ścian dalej. Zadowolona faktem, że wygrałam z ciemnością podążałam w stronę swojego pokoju, gdy nagle nastała ciemność. Spanikowana uciekłam z powrotem do łazienki, gdzie zamknęłam się na cztery zamki. W przenośni oczywiście. Zaczęłam trząść telefonem niczym zawodowiec, mając nadzieję, że niedługo się włączy i powie "żartowałem, a teraz wracaj do pokoju i śpij". Niestety tak się nie stało.
Ścisnęłam pięści ze złości. Nadal nie mogę uwierzyć, że spędziłam całą noc w wannie. Jestem idiotką, że pozwoliłam mu zasnąć. Z głupiego tematu wanny przeszłam na jeszcze głupsze przemyślenia np. sens życia, dlaczego jem zupę, jak i tak później trafi do toalety. Pomysłów było bardzo dużo aż szkoda o nich wspominać. Nie chce się jeszcze bardziej kompromitować. W ten sposób minęło mi kilka godzin i gdy zaczęło się ściemniać postanowiłam wrócić do domu. Wolnym ruchem wstałam z ławki i zaczęłam iść w stronę domu. Oczywiście, że wstąpiłam na ciasto i powróciłam do mojej wędrówki. Zadowolona z siebie opychałam się ciastem i uśmiechałam się jak nienormalna do telefonu, wysyłając przy tym głupie sms'y.
Do: Gejoza Parks.
Dodałam ci kropkę do nazwy. Strzeż się, kropka nienawiści nadchodzi. Mam nadzieję, że przygotowałeś super niespodziankę dla mnie.
P.s. nie, nie chce oglądać ciebie nago ani nic z tych rzeczy, więc jak coś zamów tuzin margarity lub jakieś innej, dobrej pizzy to wtedy zastanowię się, co z tobą zrobić.
Pogryzając kolejny kęs mojego ciasta i myśląc, jak pognębić dalej Logana, poznałam chodnik od pupy strony. Wiem, jak to brzmi. Niestety ktoś miał strasznie twardy brzuch i możliwe, że będę miała guza na środku czoła. To jeszcze mogę znieść, ale moje ciasto za trzy dolce wylądowało na mnie.
-Ygh, moje ciasto.
-Martwisz się ciastem, a nie tym, że masz połowę ciasta na nowej bluzce?-gestykulował rękami, podkreślając znaczenie tych słów. Marna parodia dziewczyn.
-Idiota.-burknęłam pod nosem, ale chyba trochę zbyt głośno.
-Woo,przepraszam.-uniósł ręce do góry w geście poddania.-W nagrodę mogę ci kupić nawet dwa takie ciasta lub zabrać na najlepsze ciasto na całym świecie.
-To brzmi kusząco, ale nie jestem pewna, co jeśli jesteś jakimś pedofilem, który podrywa dziewczyny na ciasto?
-Jestem Simon i możliwe, że nawet mnie kojarzysz.
-Przykro mi, ale nie. Znaczy twarz skądś kojarzę, ale no..nie wiem skąd.
-Chodzimy razem na uczelnie. Siedzę przed tobą, chyba na każdych wykładach.
-O boże!-krzyknęłam przestraszona i schowałam twarz we włosach. Coś czuje, że moja twarz kolorem przypomina pomidora.-Wiem kim jesteś! Jestem Niki, miło mi cię poznać, skoro nie jesteś pedofilem to chętnie skusze się na to ciasto. Jutro podam ci mój numer i powiesz mi, co, gdzie i jak.
ALE ZE MNIE IDIOTKA.
______________________________________________________
No i właśnie mamy pierwszy rozdział, yay. Trochę długo mi zajęło pisanie go. Nie będę się tłumaczyć, dlaczego przez tyle nic się nie pojawiło, bo brzmi to jak tania wymówka, którą używa tak naprawdę każdy, noł fenks. Rozdział, cóż..nie jest idealny, ale chyba nie jest najgorszy, więc dziękuje za przeczytanie go. Widzimy się następnym razem.-hemx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz